O autorze
Rafał Jemielita i Marcin Klimkowski - dziennikarze (pierwszy) PLAYBOYA i (drugi) AUTO, MOTOR i SPORTU. Od lat pasjonują się motoryzacją, o której piszą, którą chłoną każdym zmysłem, o którą potrafią się kłócić, do upadłego. Pierwszy kocha motorsport, drugi przygląda się samochodom raczej jako gadżetom życia codziennego. No i telewizja - obydwóch można zobaczyć na szklanym ekranie (i za kierownicą): Rafał Jemielita współprowadzi magazyn "Automaniak" na antenie TVN Turbo, a Marcin Klimkowski - "Autonomię" w Polsat Play.

Król jest jeden!

Na takie testy czeka się tygodniami i miesiącami! Rolls Royce'a Ghosta miałem na zaledwie jeden dzień, ale nie waham się powiedzieć, że ten dzień zmienił moje podejście do motoryzacji.

Król jest jeden i nazywa się Rolls Royce. To nie samochód, ale przedstawiciel nadmotoryzacji, über-personenkraftwagen.

A może to dlatego, że moim ulubionym typem auta jest - w odróżnieniu od większości dziennikarzy pasjonujących się motoryzacją, którzy wolą samochody sportowe – luksusowa limuzyna? Trudno orzec. Dość, że Rolls powalił mnie na kolana, chociaż nie był to ani pierwszy samochód tej marki, którym jeździłem, ani pierwsza legenda za zylion złotych.

Od początku byłem podekscytowany, co być może odebrało obiektywizmu, ale za to dodało emocji, a czyż nie o emocje w gruncie rzeczy chodzi? Rolls Royce, do którego dostałem kluczyki, to auto (Jakoś głupio mi brzmi to połączenie: Rolls Royce i auto. To tak jakby o Leopoldzie Tyrmandzie powiedzieć po prostu pisarz, o Julianie Tuwimie – poeta, a o Metallice - zespół. Nie wyczerpuje się tematu, nieprawdaż?). No więc Rolls Royce do którego dostałem kluczyki, jest samochodem złożonym z zachwycających szczegółów. Oczywiście, nie zmienia to faktu, że jest niesamowitą, monumentalną, piękną w swojej powadze całością. Ale do tego człowiek się przyzwyczaja w sekundę. Natomiast do szczegółów już nie tak szybko – one zachwycają jeden po drugim. Nie jednorazowo, ale bez przerwy, po kilka razy każdy. I to się nie chce zmienić.

Weźmy tak odległe sprawy, jak elektronika i dywaniki. Pierwsza to udoskonalona i dedykowana temu autu wersja systemu iDrive z BMW (jest właścicielem Rolls Royce'a). Niby to samo, ale nie to samo. Kolory inne, obsługa łatwiejsza. I – czego się można było spodziewać – przyjemniejsza, dzięki przyciskom, wykonanym ze szlachetnego metalu, szkła, drewna. Obcowanie z ręczną robotą, kiedy chce się wziąć głośniej radio: to dopiero zabawa. Po drugiej stronie – dywaniki. Miękkie jak perski dywan, przyjemne w dotyku. Czy ja kiedykolwiek dotykałem dywaników? Czy kiedykolwiek o nich pisałem? Nie przypominam sobie.

Rolls z poszerzonym rozstawem osi (wersja testowana to Ghost Extended Wheelbase) ma dwa wygodne, regulowane fotele z tyłu, z najlepszej skóry. W oparciu siedzeń kierowcy i pasażera zamontowano ekrany DVD i stoliczki pod laptopy. Ale jakie!!! skóra, drewna i odrobina chromu. No naprawdę chce się pracować. Wziąłem na przejażdżkę syna i pozwoliłem mu poczuć się jak angielski (albo chiński, bo większość klientów Ghosta mieszka właśnie w Azji) lord. Zaczął bawić się iDrivem, który można obsługiwać także z tyłu (ma 10 lat i „ogarnął” system w sekudnę, przecząc stereotypowi, że jest on nieintuicyjny i trudny w obłudze). Ale, choć luksusowe zabawki nie są jego chlebem powszednim, ten stoliczek zauważył i docenił.

O ile model Phantom, dwa razy droższy od Ghosta, jest dedykowany tym osobom, które zatrudniają szofera, a tyle „baby Rolls”, czyli Ghost przeznaczony jest dla kierowców. Zająłem więc miejsce za kierownicą i po zaabsorbowaniu tych wszystkich przyjemności płynących z siedzenia w ultraluksusowym wnętrzu (jakość drewna i skóry, przyciski w kierownicy wykonane z metalu) zacząłem nim jechać.

To był dzień protestów związkowców, więc Warszawa była maksymalnie zakorkowana, ale udało mi się jednak znaleźć kilka prostych, żeby zobaczyć jak to cudo przyspiesza. Hmmm, długo tego nie zapomnę. 12 cylindrów, 6,6 litra pojemności, dwie turbo sprężarki, 563 konie mocy. Nawet nie wyobrażałem sobie, że taką wagową potęgę można tak szybko pchnąć do przodu. Wydłużony Ghost przyspiesza do 100 km/h szybciej niż Porsche. A silnik brzmi przy tym, no nie wiem do czego to porównać, V8 i V10 przy tym motorze są jakieś takie ordynarne, tyle bym powiedział.

Jeden dzień w samochodzie z Anglii (choć z niemieckimi podzespołami) i nic nie jest już takie jak było. Audi A8, BMW serii 7 i Mercedesy klasy S przestają wydawać się ekskluzywne, co dotychczas było nie do pomyślenia.

A już na koniec: cieszę się, że Rolls trwa i się rozwija, a Maybach, też luksusowy i imponujący, ale jakże sztuczny, nieprawdziwy, udawany, powoli odchodzi w przeszłość. Triumf mądrej kontynuacji nad skokiem na kasę – choć oba te ruchy wykonali niemieccy producenci (BMW i Mercedes-Benz) – bardzo mi się podoba.

Marcin Klimkowski
Trwa ładowanie komentarzy...